Dzisiaj postąpiłam źle. Alien zostawiła na biurku kopertę z napisem „nie czytać”, a ja nęcona zapachem grzechu, który z niej ulatywał, wyjęłam znajdującą się w środku kartkę. Już dawno nie rozmawiałam z Alien. Ta kartka z zapisem jej myśli i uczuć była jedynym kluczem, by dowiedzieć się czy wszystko z nią w porządku. Ostatnimi czasy jej wahania nastroju bardzo mnie niepokoiły, a gdy pytałam, milczała. Zaczęłam czytać, walcząc z wyrzutami sumienia.:
„Nie wiem, dlaczego to piszę, skoro chcę to zataić. Może w głębi duszy, chcę żebyś to przeczytała? Może to moje wołanie o pomoc. Czuję się wspaniale, znowu wzięłam ten narkotyk, od którego uzależniłam się w tamtym roku i który omal mnie nie zabił. Zaczęłam kosztować go po trochu, jeszcze nie w pełni, ale już wtedy widziałam świat w całkiem innych barwach. Mówią, że to świństwo, gówno i ścierwo. Mają rację, ale życie bez niego jest jeszcze gorsze. Jest szare. Gdy go biorę wszystko się zmienia. Moje życie obraca się w raj, jest pełne szczęścia. Uwielbiam czuć, że wszystko jest w porządku. Zażywam go już 3 miesiące, a dopiero wczoraj dostałam prawdziwego kopa. Zupełnie jak poprzednim razem, z tym wyjątkiem, że teraz wszystko wygląda lepiej. Nie potrafię się smucić. Smucę się tylko wtedy, gdy dostaję za małą dawkę. Potrzebuję ogromnej dawki, żeby żyć i nie taplać się w gównie. Największą dostałam dwa dni temu, około wieczora. Jego działanie było tak silne, że nie mogłam spać i było mi gorąco. Mówię ci, pełen odlot. Uwielbiam to uczucie. Wiesz...Powiem ci, że nigdy nie chcę go już od siebie odstawić. Może to mnie osłabiło, może nie jestem już tak silna, czasem tracę rozum i nie potrafię dojść do siebie, ale nie muszę być silna, skoro jestem szczęśliwa. Czasem chcę uciec i krzyczę. Czasem nie panuję nad sobą i płaczę. Ale mimo wszystko nie uciekam. Boję się tylko, ze coś mi to odbierze. Nie chcę tego. Nigdy. Nie chcę umrzeć, bo to mnie znowu zabije i wprowadzi do piekła. Nie pozwól, by to odeszło. Proszę. Tym razem pozwól mi się w tym zatracić, bo jeszcze to mnie tutaj jakoś trzyma. Mogę umrzeć, ale umrzeć dla tego to coś pięknego. Wiesz już jak nazywa się ten narkotyk? Pamiętasz go jeszcze?”
„Miłość”- odpowiedziałam w myślach.
__________________________________________________________________________________


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz