Alien leżała na łóżku.
Alien myślała.
Alien myślała nad swoją mentalnością i swoją pozycją w pozornie zorganizowanym społeczeństwie.
Zastanawiała się nad tym, jakimi barwami można określić jej ego.
Pastelowe.
Wiedziała od dłuższego czasu, że jest skrajnym introwertykiem. Bardzo często zamykała się w swoim własnym, idealnym świecie. Alien nie lubi dużo mówić, woli słuchać, a słuchaczem potrafi być bardzo dobrym. Zawsze doradza ludziom w ich problemach jak najlepszy psycholog. Zawsze chciała być dla nich jak najlepszym człowiekiem, choć nie zawsze jej to wychodziło. Pogodziła się już z faktem, że nie istnieje coś takiego jak jeden ideał, bo każdy z nas kreuje swój własny zespół pożądanych bądź nie- cech. Sęk w tym, którą maskę przywdziać i w której najlepiej pokazać się przy danej osobie, by zyskać jej poszanowanie. Alien nie lubiła masek. Czasem mimo wszystko je zakładała, lecz najczęściej chodziła z odsłoniętą twarzą. Ta twarz nie podobała się wszystkim, o ile ktoś w ogóle zwracał na nią uwagę. Konsekwentnie nosiła w kręgu starych znajomych błyszczącą etykietę z napisem „cicha”. To zawsze czyniło ją wyjątkową, jednak nie każdy widział w tym wyjątku coś dobrego, a wręcz przeciwnie- zdawał im się bardzo burzyć panującą „harmonię”. Alien jest wśród szkolnych kolegów outsiderem- w najprostszym tego słowa znaczeniu Nikt nie chce się z nią kolegować- „bo pewnie i tak gęba jej się nie otworzy”. A ona siedzi- niepozorna i mała i patrzy na wszystkich pozerów, działających według zasady „Krzycz głośniej, a twój poziom uznania wzrośnie”. Czasem uśmiecha się do nich, macha na przywitanie, jednak im nie wystarcza ciepły gest. To już nie była jej wina, że uważała to za podejście bardzo infantylne i bzdurne. Dzięki temu jest pozostającą na uboczu, pomijaną, szarą osóbką.
Więc jak to się stało, że mimo wszystko ma swoich przyjaciół, których kocha i którzy kochają ją?
Znalazło się kilka osób, które nie zauważyły etykiety, którą nosiła i postanowiły zbliżyć się do niej. Alien nie potrafi od razu przekonać się do innych i czuć się przy nich swobodnie. Potrzebuje oswojenia. Te osoby stopniowo zbliżały swoją dłoń w jej kierunku, aż ona sama wyciągnęła swoją, by złączyły się w jednym uścisku. Czasami przedstawiała się osobom, dla których jej etykieta nie była czymś, co ją szpeciło, a raczej czymś, co dodawało jej uroku. Dzięki takim ludziom uwierzyła, że bycie skrytą i cichą nie jest wadą, a atutem, który też da się docenić. Alien nie będzie na siłę zmieniać swojego jestestwa, bo to jest niemożliwe. Maska i tak kiedyś musi spaść, a twarzy nie da się trwale zastąpić. Można jedynie wprowadzać w niej małe zmiany, które w przyszłości zrodzą oczekiwane owoce.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz